23 października 2012

"GONE. Zniknęli. Faza Piąta: Ciemność" Michael Grant


Perdido Beach, Kalifornia. Zawieszenie broni. Pokój w ETAPie jest kruchy jak szkło.
Cain rządzi w swojej domenie żelazną ręką. Sam nie może zaznać spokoju. Ustanowili nowe prawa, przetrwali głód, plagę kłamstw, wreszcie zarazę… Ale teraz bariera staje się czarna. ETAP ogarnia nieprzenikniona ciemność.
Jednak mrok nie jest jedynym zagrożeniem. Giną zwierzęta i ludzie. Nieznana dotąd moc wywraca ich ciała na drugą stronę.
Im głębsze cienie, tym bardziej Ciemność rośnie w siłę. Ze swego leża w głębi ziemi Gaiaphage sięga po to, czego najbardziej pragnie. Po ludzkie ciało, w którym mogłoby się odrodzić.

   Jeżeli myśleliście, że Michael Grant nie może Was już niczym zaskoczyć, to na szczęście się myliliście.

   Minął ponad rok od czasu, gdy miałam styczność z serią i wiele rzeczy pozapominałam. Zostały mi w głowie tylko podstawowe fakty z życia mieszkańców Perdido Beach i wątpliwości, czy wątki ze świata "na zewnątrz" nie są tylko manipulacją ze strony gaiaphage. Dzięki tej części dowiadujemy się, że nie są. Rodzice naszych bohaterów z wytęsknieniem czekają na wieści z wnętrza sfery, po jej drugiej stronie. 
   Co zmieniło się w Perdido Beach do którego wracamy? Astrid, niegdyś Genialna Astrid, toczy koczowniczy tryb życia pokutując za Pete'a, którego wystawiła na śmierć. Sam jest tylko tytularnym przywódcą nad jeziorem, zaś Caine cieszy się identyczną sławą w Perdido Beach - tak naprawdę obaj zależą od silniejszych psychicznie Edilia i Alberta. Na pierwszy plan wychodzą inne niż dotychczas postacie, jednak najbardziej wybija się na tle bohaterów Ciemność (czyli Gaiaphage) i Diana w ciąży. Tę dwójkę łączy coś, co może zmienić losy mieszkańców ETAPu jak i całą kopułę.
   Mówi się, że kolejne części danej serii cechuje coraz niższy poziom jednak nie można tego powiedzieć o "GONE" Granta. Tutaj każda część jest inna i chociaż wydawałoby się, że autor powinien już wyczerpać dobre pomysły na tę serię i przestać przeciągać strunę wytrzymałości czytelnika to jednak znowu jesteśmy zaskakiwani i wciskani w fotel. Nawet nie wiecie jak bardzo chciałabym Wam napisać, co też zgotował autor na zakończenie! Już nie mogę się doczekać "Fazy Szóstej", która to dopiero będzie ostatnią. Ale ja się na autora za to nie gniewam - z chęcią poczekam na każdą jego książkę.
   Zazwyczaj przykładam dużą wagę do stylu, a przecież Grant nie tworzy bajecznych opisów, nie pisze błyskotliwych dialogów. Jego styl jest prosty i wyważony ale obrazy, które przed nami się malują w trakcie lektury są tak realistyczne lub makabryczne, że nie można się do niczego przyczepić. Akcja toczy się wartko, mamy serię wzlotów i upadków wielu opisywanych bohaterów, którzy - choć krótko, to bardzo wyraźnie - są zarysowani i trudno ich pomylić. I nie ważne, czy mają oni nadnaturalne moce czy nie, wszyscy są tak samo równi wobec nieubłaganej kopuły, która w tej części... ciemnieje.
   Czy bohaterowie zjednoczą się wobec nadchodzącej klęski urodzaju? Czy gaiaphage znów zwycięży i co stanie się z kopułą? Autor odpowie na wszystkie Wasze pytania, wystarczy, że sięgnięcie po tę książkę. Nie poddawajcie się, choćbyście narzekali na słabsze momenty we wcześniejszych częściach. Ja osobiście nie wyobrażam sobie, by ta seria mogła być krótsza. Michael Grant znowu poprawił mi humor, gdy przez tydzień w każdej wolnej chwili dobierałam się do tej książki.
   Nie odmówię sobie przeczytania kolejnej części a kiedyś może nawet odświeżenia sobie tej serii, i choć czasami niektórzy bohaterowie działają mi na nerwy to i tak wiem, że zawsze do Perdido wrócę. Mnogość ciekawych postaci, zawsze świeże pomysły na nowe wątki, zaskakujące moce, brutalna rzeczywistość - która otrzeźwia lepiej niż niejeden kwaśny napój - i pędząca akcja. Zdecydowane braki w wątkach miłosnych również są dla mnie na plus - dzięki temu to powieść dla obu płci, w różnym wieku. Jednak mniej więcej od piętnastu w górę. Niżej ze względów estetycznych nie polecam. I potarzam - to nie jest prymitywna historyjka dla nastolatków.

12 komentarzy:

  1. Bosze, a ja jeszcze jedynki nie przeczytałam :P Ale nadrobię zaległości, to pewne :)

    OdpowiedzUsuń
  2. całą serię mam nadal przed sobą
    jednak od dawna wpisaną na "listę życzeń"
    więc przeczytam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby życzenia się spełniły jak najprędzej :)

      Usuń
  3. Mam pierwszą część ale jakoś zabrać się za nią nie mogę...

    Ps. Śliczny szablon! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Weź się zbierz :P Nie pożałujesz :)

      PS. Dzięki Christel z bloga: http://christelowa-graficiarnia.blogspot.com/ :)

      Usuń
  4. Przede mną jeszcze poprzedni tom tej serii. Już nie mogę się ich doczekać. Strasznie polubiłam ten cykl.

    OdpowiedzUsuń
  5. Niestety ale nie mam przekonania co do tej serii książek.
    Ale szablon boski <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Tej części jeszcze nie czytałam, ale z pewnością po nią sięgnę, bo uwielbiam tę serię.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja w dalszym ciągu nie jestem jakoś przekonana do tej serii, ale może kiedyś sięgnę chociaż po pierwszy tom by zobaczyć czy mi się spodoba :)


    P.S. Zapraszam Cię do wzięcia udziału w moim kryminalnym konkursie : http://miqaisonfire.wordpress.com/2012/10/24/262-kryminalny-konkurs-z-wydawnictem-proszynski-i-s-ka/

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam tę serię w swoich planach. Najbardziej zachęca mnie ta brutalna rzeczywistość, o której wspomniałaś, bo lubię takie książki.

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za każdy komentarz i poświęcony mi czas :)