Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą #muzyka. Pokaż wszystkie posty

4 listopada 2014

Inna forma tekstu: "Samotność po zmierzchu" Ania Dąbrowska

Anna Monika Dąbrowska, znana też jako Ania (ur. 7 stycznia 1981 w Chełmie) – polska wokalistka popowa.
Członkini Akademii Fonograficznej ZPAV[1]. Zadebiutowała w 2004 roku albumem Samotność po zmierzchu, który zdobył wysokie uznanie krytyki i publiczności.
Płyta ta została wyprodukowana przez Bogdana Kondrackiego i stanowiła połączenie popu, soulu i muzyki chilloutowej. Promowało ją 5 piosenek, z których największym sukcesem okazały się single "Tego chciałam", "Charlie, Charlie" oraz "Inna".
Album spotkał się z wielkim sukcesem, czyniąc z Ani jedną z najpopularniejszych polskich wokalistek. Zebrał przychylne recenzje i przez 41 tygodni znajdował się na liście najlepiej sprzedających się albumów w Polsce[5]. Został nagrodzony Fryderykiem w kategorii "Album roku pop"[6]. 17 grudnia 2004 roku osiągnął status złotej płyty za sprzedaż przekraczającą 30 000 egzemplarzy[7]. Dzięki wysokiej sprzedaży płyty Ania Dąbrowska zajęła trzecie miejsce podczas koncertu TOP festiwalu TOPtrendy 2005. Dotychczas album Samotność po zmierzchu rozszedł się w nakładzie ponad 40 000 egzemplarzy[8]. [wikipedia.org]

   Siedzę w wygodnym, miękkim fotelu. Za oknem zimna mgła zasłania cały świat. W pomieszczeniu jest niewiele cieplej, bo ogień w piecu dogasa. Ale mi jest ciepło. Okryta pluszowym kocem, w ciepłych skarpetach i wełnianym swetrze tonę w poduszkach. I piję cierpkie wino. Z głośników wypływają pierwsze dźwięki.
   Zaczyna się powoli, jazzowo, szeptem. Z każdą zwrotką pojawia się więcej instrumentów. Jest tak jak na początku koncertu, gdy lampy dopiero się rozgrzewają a wszyscy milkną. Słyszę odwagę ale i rezygnację w głosie Ani, bo "Pamiętać chcę" to taka gotowość do trzymania ciosu. Całkowite oddanie w miłości. Potem nie jest łatwiej i jakby w odpowiedzi, pojawia się hit "Tego chciałam".
  

   I chociaż tekst tej piosenki nie porywa, to jednak czasami idealnie pasuje do sytuacji i po prostu nie da się go nie zaśpiewać w chwili bezsilności:

"Tego chciałam 
zalanych łzami nocy właśnie to dostałam 
wciąż będę czekać na twój znak choć nadaremnie 
pomiędzy nami nie wydarzy się nic więcej"
Tego chciałam - Ania Dąbrowska

   W ogóle cała płyta utrzymana jest w podobnym klimacie - co zdecydowanie mi się podoba. Nie muszę przebierać, kombinować, łączyć. Lubię przez godzinę po prostu słuchać, zatopić się w muzyce i tych emocjach. I chociaż gdy mam doła, powinnam szukać czegoś co mnie rozweseli to jednak... nie potrafię odmówić.

"Tyle miłości we krwi 
Niesiesz każdego dnia 
Na jeden moment choć raz 
Chciałbyś komuś ją dać"
Nie ma nic - Ania Dąbrowska

   Czwarty utwór niesie trochę optymizmu w sobie, choć jest to uśmiech przez łzy. Kolejna niespełniona miłość. A przy okazji cover piosenki Anny Camp o tym samym tytule i podobnym tekście.


"Charlie Charlie Na krótką chwilę wyszedł 
Przepadł do dziś 
Ukradł mi serce jeśli spotkasz się z nim 
Powiedz że nie chcę tych pieniędzy, które zabrał 
Że chcę go zapytać o powód 
I muszę poznać go 
Tylko czy zdołam to pojąć?"
Charlie Charlie - Ania Dąbrowska

   Kolejna piosenka niesie ze sobą jeszcze więcej bólu i mam wrażenie, że sięga aż do jego dna. I chociaż słabo interpretuję, to mam wrażenie, że z tej sytuacji bohater nie ma już odwrotu. A przynajmniej on go nie widzi, i gdy słucha się tego utworu po raz setny, to serce rozrywa się na milion kawałków.

"Chciałbyś zasnąć i obudzić w innym świecie się 
Zobaczyć ją 
Jej dłonie w swoich dłoniach mieć 
Więc zamykasz oczy i marzysz wciąż 
Że kiedyś przecież spotkasz ją 
Ona na pewno zrozumie..."
Czy ktoś spytać chce - Ania Dąbrowska

   I wtedy pojawia się coś, co każe wstać z tego fotela i wyrzucić pustą butelkę do kosza. "Nie mogę cię zapomnieć" brzmi tak, jak poranek. Jakby właśnie słońce zbudziło nas z przyjemnego snu, który trwa. Zakochanie. A może nie? Nie jestem pewna. I chociaż na początku pomyślałam, że po takich emocjach jakie były na początku, ta piosenka tutaj po prostu nie pasuje... to jednak nie wiedziałabym, gdzie indziej ją umieścić. Nie można się wiecznie smucić. Miłość boli. Ale i tak zawsze się za nią uganiamy. Miłość to nie ogień, bo kto raz się poparzy, ten ognia unika. Tutaj jest wręcz odwrotnie. 
   A potem nadchodzi zima. Zima '81. Tak jak za porą roku, tak i za piosenką nie przepadam. Nie umiem sobie przy niej znaleźć miejsca. Zmieniam więc na następną. "Gangsta" jest bardziej mroczna na pierwszy rzut oka. Ale to dalsza część tej historii. Emocje, których nie chcemy.

"Codziennie widzę jak wychodzisz dostrzegam z okna że się boisz.
W wełniany szalik twarz swą wtulasz 
jakbyś chciał schować się przed złem którego pełna twoja głowa."
Gangsta - Ania Dąbrowska

   Co może jeszcze powiedzieć o miłości ktoś, kto jest nią zawiedziony? Że gaśnie. Tak po prostu, gdy się o nią nie dba i przyjmuje jako coś oczywistego. 
Bohaterowie kolejnej piosenki chorują na obojętność. 

"Z Jej ust płynie banał,
Z Jego sączy się stek 
Kłamstw co dnia.
Przestały już działać 
Czary które połączyły Ich
Nie dla Nich spacery, 
Kino i kolacje wśród świec"
Tylko słowa zostaną - Ania Dąbrowska

   Piosenka zamykająca pierwszą dziesiątkę sprawia, że zatrzymuję się nad czajnikiem z gorącą wodą i odstawiam kubek z kawą. Inna. Moja ulubiona. Tańczę, podśpiewując refren pod nosem. Z tą jedyną różnicą pomiędzy mną a Inną, że chodzę spać późno :)


   A potem znów się uspokajam. Siadam w fotelu, uspokajam oddech, piję kawę mocno rozcieńczoną mlekiem i słucham piosenki, której wcześniej nie znałam, bo jest dodatkiem do tej płyty. I znów się w niej odnajduję, bo to właśnie taki moment, kiedy miotam się między tym co powinnam, a nie. Między tym co mogę zrobić, a na co wciąż nie jestem gotowa. 
"Chciałbyś wyjść, 
lecz nie wiesz gdzie.
Dokąd masz pójść i kręcisz się,
wśród tych samych płyt i starych książek."
Glory - Ania Dąbrowska

   I kończę tę przerwę. Wracam do codzienności. Zmięty koc leży na podłodze a ja sprzątam, żeby nikt nie zauważył butelki. Wiem, że to ostatnia piosenka. Widzę w myślach, jak Ania żegna się z publiką zostawiając im na pamiątkę cover zespołu O.M.D. W jej wykonaniu jest po prostu lepszy. Prawdziwe instrumenty, jej nietuzinkowy głos. 

"All I need is co-ordination 
I can't imagine 
my destination 
my intention 
ask my opinion 
but no excuse 
my feelings still remain"
Souvenir - Ania Dąbrowska

   Nie czuję się o wiele lepiej, ale jestem spokojna. Uczucia się nie zmieniają pod wpływem muzyki, ale można je uporządkować. Przemyśleć. Można słuchać słów, i można również tylko i wyłącznie dać ponieść się melodii. 
   Pierwsza płyta Ani Dąbrowskiej była dobra, ale na pewno nie najlepsza. Jednak już wtedy zrobiła na mnie wrażenie i nie dała o sobie zapomnieć, gdy 10 lat temu po raz pierwszy zobaczyłam ją w telewizji. Teraz towarzyszy mi bardzo często, gdy jest źle, gdy potrzebuję odpoczynku, gdy czuję się "inna". 
   A niedługo - mam nadzieję - będzie towarzyszyć też Wam, ponieważ planuję napisać również o innych jej płytach. I może uda mi się przekonać Was do niej, jeżeli jeszcze nie daliście jej szansy. 

29 stycznia 2014

Czytam notatki, słucham...

Dzień dobry!
W internecie rankingi, wyróżnienia a tu martwa cisza bo jak zwykle wszystko skumulowało się w dwóch ostatnich tygodniach przed sesją. Tak, przed sesją. Bo AGH zaczyna sesję za tydzień, ale najpierw trzeba uzyskać wszystkie zaliczenia. Teoretycznie większość za mną, ale najbardziej istotny projekt w toku... 
Tymczasem podzielę się z Wami piosenkami, których nie mogę przestać słuchać w trakcie wielogodzinnych posiedzeń przy moim przegrzanym laptopie. Biedak, ledwo już ciągnie. Ale nie odpoczywamy, zawory w grzejnikach same się nie wstawią!

Po pierwsze, uśmiechnij się! 
'cause love is the answer :)

Po drugie, rozpędzamy się w pozytywnym rytmie:

Po trzecie, pozytywów nigdy mało a melodia do takich na pewno należy :)

Po czwarte, po przerwie słuchamy tego:

Ale przecież żeby wydajnie pracować te przerwy trzeba robić co jakiś czas:

Można trochę pomarzyć o księciu z bajki:

Albo posłuchać rozdzierającej serce piosenki i doznać małego katharsis...

No i książkowo - na bank muzyka z "W pierścieniu ognia"!


A na koniec coś teoretycznie spokojnego, ale przy tych piosenkach jest mi tak cudownie, że nie mogę ich ot tak puścić mimo uszu i oddaję im chwilę:

Obie poznałam dzięki Kasi z zapetlone.pl :)

A co Wy aktualnie zapętlacie? ;)

23 stycznia 2014

Inna forma tekstu: "AM" Arctic Monkeys


Arctic Monkeys – brytyjski zespół, zaliczany do muzyki indierockowej. Powstał w 2002 roku na przedmieściach Sheffield – High Green.
Grupa zyskała popularność wśród młodzieży nie dzięki reklamom w pismach muzycznych, czy telewizji, ale dzięki zamieszczaniu swoich utworów demo w internecie (co miało miejsce dzięki fanom przychodzącym na ich koncerty). Na listy przebojów Arctic Monkeys trafili w 2005 roku dzięki singlom Leave Before The Lights Come On (2006), I Bet You Look Good on the Dancefloor (2005) oraz When the Sun Goes Down (2006).
9 września 2013 roku wydany został piąty album studyjny grupy, AM. Płyta zebrała pozytywne recenzje krytyków muzycznych oraz przyniosła Arctic Monkeys trzecią nominację do Mercury Prize. Album debiutował na szczycie UK Albums Chart, dzięki czemu Arctic Monkeys pobili rekord, stając się pierwszym w historii zespołem wydawanym przez niezależną wytwórnię, którego pięć albumów znalazło się na pierwszym miejscu tej listy.   [wikipedia.org]

   Jak pisałam, tak i tworzę. Pierwszy wpis nie książkowy poświęcam płycie, która zainspirowała mnie do tego najmocniej i w krótkim czasie skutecznie zapanowała nade mną muzycznie. Nie było długich zalotów, nie było randek, poznawania się i docierania. To był jeden, celny strzał. Taki one night stand, brzydko mówiąc, ale zauroczenie i sentyment pozostały mimo totalnego zmęczenia materiału. Przedstawiam państwu płytę "AM" autorstwa Arctic Monkeys.
   Dwanaście piosenek a zapętlająca się płyta wydaje się jednym, długim i złożonym utworem pełnym bólu, żalu i miłości, która wcale nie jest tylko i wyłącznie sielanką sprzedawaną przez Disneya. Razem z wokalistą chcemy śpiewać z wyrzutem, z wątpliwościami w głosie te bajecznie dopracowane teksty piosenek. Nie tak trudne w interpretacji jak te śpiewane przez Urbańską i Wiśniewskiego, ba!, mogłabym nawet rzec: tu nie ma czego interpretować, a jednak są one warte poznania.
   Aby nie zanudzać Was moimi przemyśleniami, pozostawię Wam po prostu przykłady perełek - chociaż większość pewnie zna je od dawna:


"And I go crazy cause here isn’t where I wanna be
And satisfaction feels like a distant memory
And I can’t help myself,
All I wanna hear her say is “Are you mine?”"
R U mine?

Moja przygoda zaczęła się z tą płytą od piosenki "Do I wanna know?". Odtwarzałam ją w kółko uspokajając się pod wpływem rytmu i ciężkiej melodii, która poruszała mną bez mojej woli. I chociaż niektórzy powiedzą, że ta muzyka jest prosta, teksty też i w ogóle AM się sprzedali bo wcześniej nagrywali ostrzejsze kawałki... nie obchodzi mnie to. Przyzwyczajanie się do ich starych kawałków trwa wieki, a teraz dostałam wszystko, czego potrzebowałam. Świetny, wyraźny wokal, cudne brzmienia gitar, których nikt nie szarpie dla samego szarpania... Słuchać, nie przestawać :)

"If this feeling flows both ways?
(Sad to see you go)
Was sort of hoping that you’d stay
(Baby we both know)
That the nights were mainly made for saying things 
That you can’t say tomorrow day

Crawling back to you
Ever thought of calling when you've had a few?
'Cause I always do
Maybe I'm too 
Busy being yours to fall for somebody new
Now I've thought it through
Crawling back to you"

   Gdyby ktoś spytał mnie o ulubioną piosenkę to... zastanawiałabym się nad odpowiedzią długo. Bo mija czas i coraz lepiej czuję się z innymi utworami. Najpierw była "Do I wanna know", potem "R U mnie?", teraz "Arabella"... ale generalnie poziom jest bardzo wyrównany. Znam płyty, gdzie tylko trzy utwory nadają się do słuchania. Tutaj wszystkie bez wyjątku.
   Płyta jest spójna, jednakowy klimat utrzymuje się we wszystkich utworach choć są te szybsze i wolniejsze, ale mimo różnego tempa zawsze na pierwszym planie są gitary. Różne, ale zawsze nadające piosence tego pazura, dzięki któremu wracamy do tej płyty będąc w różnych nastrojach. 

"I wanna be your vacuum cleaner
Breathing in your dust
I wanna be your Ford Cortina
I won't ever rust
If you like your coffee hot
Let me be your coffee pot
You call the shots babe
I just wanna be yours"

   Jak przy takim tekście można być obojętnym? Wyobrażacie sobie takie wyznanie miłosne? Można się rozpłynąć, słuchając tej piosenki. Zakochałam się w wokaliście, który pisze te piosenki i przyznaję się do tego publicznie. A całej płycie daję trzy razy "tak" - za melodie, za teksty, za gitary. Polecam jak najbardziej!


Opis zespołu - wikipedia.org
Teksty - tekstowo.pl